Pierwsze koleje w Galicji budowano gdy Polska była pod zaborami. Galicja, jak wiadomo, była w zaborze austriackim, ale cieszyła się dużą autonomią, w szczególności od momentu powstania Monarchii Austro-Węgierskiej. Pierwsza linia kolejowa powstawała jeszcze kiedy Kraków był Wolnym Miastem Krakowem, ale jej otwarcie nastąpiło już po aneksji. Mimo to jednak krakowianie byli dumni ze swojej kolei. Była to przecież pierwsza linia kolejowa w Galicji. Łączyła Kraków z Górnym Śląskiem. Nosiła miano Kolej Krakowsko-Górnośląska (niem. Krakau-Oberschlesischen Eisenbahn).
Ale to był dopiero początek. Z czasem Kraków uzyskał połączenie z Wiedniem, albo jak mawiali krakowianie: świat uzyskał połączenie z Krakowem. Była to linia kolejowa nosząca nazwę Kolej Północna Cesarza Ferdynanda (niem. Kaiser Ferdinands Nordbahn). Wybudowano także linię łączącą Kraków ze stolicą Królestwa Galicji i Lodomerii (albo jak mawiali złośliwi Królestwa Golicji i Głodomerii), czyli ze Lwowem. Była to Galicyjska Kolej Karola Ludwika. Skąd takie nazwy? Otóż istniał w tamtych czasach zwyczaj, zresztą nie tylko w Monarchii Austro-Węgierskiej, ale także w innych krajach Europy, że wszystkim głównym liniom kolejowym nadawano imię jednego z członków rodziny panującej. Koleje w Galicji pod tym względem także nie były wyjątkiem.
Rzecz jasna, powstawaniu pierwszych linii kolejowych w Galicji towarzyszyło wiele emocji i kontrowersji. Jak podaje Leszek Mazan swoje zdanie w kwestii kolei miały też oczywiście krakowskie przekupki:
- Wszystkie te nowinki to wstyd i obraza boska - miały mawiać żegnając się przy tym nabożnie.
- Ja tam do czegoś takiego nie wsiądę i córkom nie pozwolę - perorowały niektóre dostojne hrabiny i zacne mieszczki.
- Mówią, że ten szatański wehikuł rozwija i do 60 kilometrów na godzinę! Jezusie Nazareński! Sześćdziesiąt kilometrów! I to nawet wtedy, gdy podróżują nim damy!
Mimo to koleje w Galicji rozwijały się w zawrotnym tempie i przyczyniały się do rozwoju gospodarczego regionu. Linie te przetrwały do naszych czasów i choć nie noszą już tak pięknych nazw to w dalszym ciągu przebiegają przez malownicze krajobrazy Galicji. Bo Kraków jest nadal Krakowem a Galicja Galicją. I tak będzie już po czasu kres.
Bardzo ciekawie prezentował się też ówczesny tabor kolei w Galicji. Parowozy, choć nie dorównywały współczesnym lokomotywom pod względem technicznym, to jednak przewyższały te dzisiejsze elegancją. W ogóle tamte koleje miały nieodparty urok i czar, jakiego dziś próżno szukać na kolejach zdominowanych przez elektrowozy. A ta architektura! Tutaj warto zwrócić uwagę czytelnika, że słowo dworzec wywodzi się od słowa dwór. Dworce kolejowe były po prostu budowane na wzór i podobieństwo dworów. Były to okazałe budynki w otoczeniu pięknej zieleni, z eleganckimi podjazdami i wyśmienitymi restauracjami. Nawet małe dworce na stacjach lokalnych były ślicznymi budynkami. Koleje w Galicji były po prostu piękne!
Więcej informacji znajdziecie Państwo na mojej stronie internetowej poświęconej tamtym kolejom. Strona znajduje się tu: koleje w Galicji. Na jej łamach prezentuję historię kolei galicyjskich, sylwetki ludzi zasłużonych dla powstania i rozwoju kolei galicyjskich, zdjęcia, skany dokumentów, opisy lokomotyw a także kącik poświęcony rekonstrukcjom historycznym. W przyszłości będzie także dział przeznaczony dla modelarzy kolejowych. Zapraszam na fascynującą podróż w czasie po szlakach kolejowych dawnych kolei Monarchii Austro-Węgierskiej!